„Katyń” a polityka gestów

Nie ma specjalnych zachwytów po nominacji filmu „Katyń” Andrzeja Wajdy do nagrody Oskara amerykańskiej Akademii Filmowej. Może dlatego, że to tylko nominacja, może dlatego, że wszyscy wiedzą, że film jest kiepski.
Fakt – film jest artystycznie słaby – ale ważny. Wajda zresztą już od ponad 25 lat kręci filmy „ważne”, a nie dobre. No, może poza „Panem Tadeuszem”, który mi się podobał – ale warto przypomnieć, że do oprawy tego dzieła i montażu Mistrz zatrudnił ludzi młodych – i dlatego nie mieliśmy ramoty z deklamacją – lecz film świeży i do tego jeszcze dobrze zagrany.
Do promocji „Katynia”w USA, TVP, która jest głównym producentem, zatrudniła najlepszą firmę promocyjną, polskie przedstawicielstwo dyplomatyczne w Los Angeles też stanęło na wysokości zadania, organizując wiele pokazów. To dobrze, bo dochodząc od spraw artystycznych – ten rozdział polskiej historii należy odkryć przed społeczeństwami zachodnimi. I nie tylko przed zachodnimi.
Bo najważniejszy jest dla nas, Polaków i zapewne dla samego Wajdy, który ma stosunek osobisty do tego filmu, bo jak wiadomo, jego ojciec „tam” zginął – jest odbiór przesłania tego dzieła i prawdy historycznej w Rosji.
I wkraczamy w obszar polityki.
Rząd Donalda Tuska, on sam i Radosław Sikorski posunęli polskie relacje z Rosją o lata świetlne w porównaniu z poprzednią ekipą. Ostatnia wizyta Sikorskiego w Moskwie i rozmowy z Siergiejem Ławrowem – to już prawie spotkanie przyjaciół – a nie wrogów. Okazuje się, że polityka pozytywnych gestów, jaka jest czyniona przez polskie władze – jest doskonale przyjmowana i rozumiana przez Rosjan i Kreml. I spotyka się z natychmiastową reakcją.
Rosjanie właśnie teraz zaczęli nas traktować jako poważnego partnera – i więcej – jako partnera, który reprezentuje interesy i stanowisko całej Unii Europejskiej. Sikorski, uprawomocniony przez Amerykanów prowadzi dyskusje na temat tarczy – i nagle się okazuje, że Rosja nie będzie wywierać nacisku na Polskę w sprawie rozmieszczenia tarczy na terytorium Polski. Ławrow powiedział;
“Rosja nie ma prawa weta na decyzje podejmowane przez Polskę”.
Krytycy ze strony PiS działań rządu Tuska twierdzili, że Rosjanie traktują dalej Polskę jako swoją strefę wpływów. I dostali na to odpowiedź od samego ministra spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej.
Otwarcie Rosjan na Polaków widać jednak nie tylko w sprawach politycznych i gospodarczych – ale w gestach moralnych.
Rosjanie nigdy nie uznają mordu w Katyniu, Miednoje za zbrodnię ludobójstwa. I nigdy się nie przyznają do odpowiedzialności politycznej. To zostało już dawno, w roku 2005 decyzją rosyjskiej prokuratury. Polskie stanowisko, że celem zbrodni była “eksterminacja polskiej grupy narodowościowej”, co wypełnia normy konwencji genewskiej i kodeksu karnego Rosji i Polski – nie zostanie nigdy przez nich przyjęte. I musimy się z tym pogodzić.
Jedyne, co możemy zrobić – to po pierwsze, żądać dalej od Rosjan ujawnienia wszystkich materiałów dotyczących tych sprawa. Jest to możliwe, bo ostatnio archiwa rosyjskie otwierają się coraz szerzej – ujawniając na przykład kulisy śmierci Stalina.
I po drugie – możemy rozmawiać z Rosjanami na płaszczyźnie historycznej. I właśnie „Katyń” jest doskonałym przykładem, że jest to możliwe. Jest też przykładem, jak polityka może się splatać z kulturą i historią.
Otóż, jak podaje polskie Ministerstwo Kultury, Rosjanie zobaczą film Wajdy w ramach Sezonu Polskiego w Rosji, który będzie trwał od marca do końca tego roku. I jest już podpisane w tej sprawie porozumienie z szefem rosyjskiej Federalnej Agencji Kultury i Kinematografii Michaiłem Szwydkojem. Pierwszy, oficjalny pokaz odbędzie się 5 marca w rocznicę wydania przez Stalina rozkazu wymordowania polskich oficerów.
To nie koniec – okazuje się, że TVP prowadzi daleko zaawansowane rozmowy z rosyjskim dystrybutorami, aby film był pokazywany w normalnej, szerokiej dystrybucji. Miałaby ona nastąpić po czerwcowym festiwalu w Moskwie, gdzie film zostałby zaprezentowany oficjalnie.
Ministerstwo Kultury, pod kierownictwem Bogdana Zdrojewskiego prowadzi także rozmowy na temat szerszej wymiany kulturalnej z Rosją, dotyczącą innych dziedzin sztuki.
Nie muszę chyba dodawać, że tego rodzaju przedsięwzięcia nie mogą się odbywać poza wiedzą i aprobatą samego Władimira Putina.
„Katyń” Wajdy może być tym lodołamaczem, który skruszy górę lodową kontaktów z Rosją, jak to określił Radosław Sikorski. Może być elementem szerokiej dyskusji na tematy historyczne – tak ważne dla Polaków w relacjach z Rosją.
Zresztą ta dyskusja już się zaczyna – w przyszłym tygodniu dojdzie do spotkania byłego szefa MSZ Adama Rotfelda i szefa moskiewskiej szkoły stosunków międzynarodowych MgiMO - Anatolija Turkowa, którzy współkierują dwustronnej komisji ds. trudnych. Represje rosyjskich władz wobec ludności polskiej w latach 1939 - 1941 mają być najważniejszym tematem rozmów.
Nagrody Oskara „Katyń” raczej nie dostanie, film uznaje się za kiepski, akademicki i nadający się dla wycieczek szkolnych – ale okazuje się, że może zostać jednym z najważniejszych dzieł polskiej kinematografii z przyczyn poza artystycznych.
Azrael
———————————————————————————————-
Przypominam o konkursach, w których startuję;
2. Onet.pl 
Original post by Azrael
