Rzecz o Basrze, przemycie broni,kobietach wyrzucanych z samochodu i kwitnącej demokracji…
Dzisiejszy TimiesOnline donosi o ideologicznych egzekucjach dokonywanych na kobietach, jakie odbywają się na ulicach Basry:
“Tossed from a car and shot in cold blood”
IT WAS just after 11pm and the shopkeeper was closing up for the night when a van screeched to a halt outside. The back doors flew open. “Someone inside threw a woman onto the street,” he said. “She was lying on the road but she was still alive. A man lent out and shot a machine-gun into her body.”
As the van raced away, the shopkeeper ran over to her. She was aged 25 to 30 with long dark hair and was lying face up. “There was so much blood,” he said. “The police just took a photograph and put her in the back of a van.”
There have been 48 women killed in six months for “un-Islamic behaviour”. The murders in the teeming southern port of Basra have highlighted the weakness of the security forces and the strength of Islamic militias as Britain prepares to hand over control to Iraqi officials today.
In another case, two teenagers saw a woman beaten to death by five or six men from the Mahdi Army, Basra’s most powerful militia. One picked up a rock and crushed her skull. The teenagers were told that their home and family would be destroyed if they betrayed the killers. […]
W tym miejscu warto zatrzymać się na chwilę, by przytoczyć treść innego doniesienia opublikowanego na stronach Timesa:
“Basra handover ends British control in southern Iraq”
Four-and-a-half years of British military control in southern Iraq came to an end today with the handover of Basra Province in a curiously low-key ceremony at the city’s airport.
Before an audience of around 100 guests, including David Miliband, the Foreign Secretary, Basra province was handed back to full Iraqi control though the signing of a simple memorandum of understanding.
A tymczasem:
Gordon Brown told the Commons last week that Iraq was now a democracy, that violence in Basra had fallen by 90% and that the Iraqis were “taking control over their own security”.
However, Major-General Jalil Khalaf, the police chief, said the city’s 28 militias were better armed than his men. “They control the ports which earns them huge sums of money” he said.
As well as skimming profits from oil exports, they were importing weapons from Iran.
“You could smuggle a tank across that border if you wanted to,” he added.
Podsumujmy więc:
Brytyjczycy wycofali się z Basry, przekazując administrację tym terenem Irakijczykom. Tymczasem na ulicach prowincji rozbija się głowy nieprawomyślnym niewiastom, szmugluje sie broń i przemyca wszelkie dobra, a lokalne bojówki są lepiej uzbrojone niż oddziały policji. I być może dałoby się przejść nad tym do porządku dziennego, bo i cóż, nie takie rzeczy w telewizji żeśmy już widzieli, moi drodzy.
Trudno jednak przejść do porządku dziennego nad faktem, że niejaki Gordon B. robi z nas - prostych ludzi - skończonych idiotów, i łżąc w żywe oczy stwierdza, że Irak stał się już państwem demokratycznym, przestępczość zmalała o 90%, a sami Irakijczycy przejęli już w pełni kontrolę nad swoim własnym bezpieczeństwem. Być może i przejęli, ale rękami wyposażonych w przemycane kałachy bojówkarzy. A wobec zapewnień o tak fenomenalnym spadku przestępczości, włos na głowie jeży się na myśl, co też działo się w Iraku przed wkroczeniem doń wojsk koalicyjnych, skoro obecne “wybryki” to zaledwie 10% stanu wyjściowego.
Zdumiewa mnie w tym wszystkim jednak nie fakt uprawiania przez Brytyjczyków zatwardziałego, graniczącego z logiką skeczy Monty Pythona, PR-u polityczno-militarnego sukcesu. Bo do tego też, jako konsument mass-mediów, zdążyłam już przywyknąć. Zdumiewa mnie to, drogi czytelniku, że autorem zacytowanego powyżej ciągu bredni jest ten sam polityk, który nie tak dawno przecież oświadczył, że jeśli na najbliższym szczycie UE-Afryka pojawi się (oficjalnie skądinąd zaproszony) prezydent Mugabe, on tenże szczyt ostentacyjnie zbojkotuje.
Prawa człowieka? Wolność? Demokracja? Wszystko to piękne, szczytne i wzruszające. Do momentu, w którym nie staje się walutą przetargową i kapitałem w politycznych gierkach… A że nie odkrywam Ameryki?
No cóż, świat nieustannie dostarcza mi powodów do moich drobnych zdumień…
Original post by beebees