wolność czyli cycki
jakikolwiek zbrodniarz, jakiego sobie tylko potraficie wyobrazić, czy jakikolwiek, o którym możecie coś przeczytać czy oglądnąć, o ile robi co chce, jest wolny. Ted Bundy też. i Mengele. i takiej wolności chcę, jaką oni mieli, tyle że dla mnie. tyle że ja np. nie lubię gwałcić małych dziewczynek i podrzynać im gardeł. lubię co innego robić i pewnie część z was też chciałaby tego zabronić. zupełnie tak samo, jak ja chciałbym, by żaden skurwiel nie mógł mordować małych dziewczynek. nie widzę większej różnicy więc choćby miedzy mną a wami. cześć z was może być co najwyżej tak głupia (o ile nieskuteczna) lub małostkowa (o ile skuteczna), by mi nie odpuścić, nawet jeśli pójdę na jakiś kompromis. nie podoba mi się to, ale nie wydaje mi się to w oczywisty sposób niesłuszne. tyle, że nie będzie dla mnie niesłusznym zrobić wszystko, co wg. mnie słuszne, by was powstrzymać.
to teraz wiecie, dlaczego tu nie ma linków do anarchistów i innych stanów patologicznych mózgu. większości tego typu politykierów zdaje się, że chcą wolności. dla wszystkich. serio.
a poza tym: cycki, cycki, cycki, cycki.
Original post by mrotchnypontchushzagwady